Wojciech Krzyżaniak
Jeszcze kilka lat temu Emmy stały w cieniu filmowych Oscarów. Teraz, gdy telewizja wyzbyła się kompleksów i staje się głównym miejscem artystycznego fermentu, Emmy jest najważniejsza nagroda na świecie
Kwestia schyłku epoki kina była podnoszona już kilka razy. Pierwszym wielkim zagrożeniem miała być telewizja. A właściwie jej powszechność. Skoro każdy ma kino w domu, to po co do kina chodzić? Byli tacy, którzy ogłosili wręcz koniec filmu jako sztuki. Przedwcześnie i bezpodstawnie. Rewolucję lat 50. i trochę późniejszych film przeszedł przecież bezboleśnie. Stało się tak choćby z powodu nieprzystającej do kinowej jakości przekazu, ograniczeń technicznych i stosunkowo ubogiej oferty telewizji, która opierała się na wiadomościach, krótkich formach, koncertach i programach na żywo. Gdzie jej tam było do kina.
...
http://wyborcza.pl/1,90539,7041411,Krolestwo_za_Emmy.html
| « poprzednia | następna » |
|---|








